Pierwszy tom Trylogii Mrocznego Anioła autorstwa Brenta Weeksa przebojem wdarł się na rynek wydawniczy nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale także i w Polsce. Opowieśc o chłopcu z plebsu, który staje się legendarnym siepaczem (zabójcą) może nie oferowały zbyt wiele nowych motywów i pomysłów na tle dokonań w tym gatunku, ale były świetnie napisane i z ciekawością przewracało się kolejne strony. „Na Krawędzi Cienia” to kontynuacja przygód Kylara, chociaż tym razem nie jest już on tym jedynym, najważniejszym bohaterem. Pisarz zwiększył ilość postaci, które obserwujemy i położył większy nacisk na politykę i osoby, które w pierwszej części pełniły role drugo- a nawet trzecioplanowe. Czy wyszło to na dobre tej lekturze?
Wednesday, August 24, 2011
"Na krawędzi cienia" czyli nudne początki interesującej lektury.
Labels:
Brent Weeks,
fantastyka,
fantasy,
MAG,
recenzja książki,
recenzje
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
0 comments:
Post a Comment