Marjorie M. Liu to bardzo młoda, ale już teraz posiadająca oddane grono fanów pisarka. W przeszłości chciała zostać adwokatem, ale chęć pisania zwyciężyła. W jej twórczości nie brakuje wampirów, wilkołaków oraz romansów, ale w najnowszej serii, stawia na nowy trend – demony. „Pocałunek łowcy” to pierwszy tom cyklu skupiającego się na przygodach łowczyni Maxine.
Główna bohaterka to jedyna w swoim rodzaju osoba, ostatnia żyjąca Strażniczka. Jej głównym zadaniem jest tropienie i niszczenie demonów, które przedostały się przez tzw. zasłonę. Maxine Kiss w swojej walce nie jest osamotniona – towarzyszy jej piątka demonów, które za dnia odpoczywają na jej ciele w postaci tatuaży, czyniąc ją tym samym niezniszczalną. Nocą odklejają się od jej skóry i towarzyszą jej w polowaniach. Każdy z nich ma inną osobowość, ale tylko jeden z nich potrafi porozumiewać się językiem zrozumiałym dla człowieka. Zdecydowanie przyciągają oni uwagę każdego, kto sięgnie po „Pocałunek łowcy”, gdyż ich zachowanie potrafi być zarówno brutalne, jak i komiczne, dziecinne. Nigdy nie wiadomo, jak postąpią i to zdecydowanie duża zaleta tego tytułu. Warto podkreślić, że autorka od samego początku wrzuca czytelnika w wir wydarzeń, i mało kto od razu zrozumie że „zombie” to nie chodzące trupy, ale po prostu demony, które opętały ludzkie umysły i mieszkają w ich ciałach. Dziwny zabieg z nazewnictwem wymaga przyzwyczajenia i tak naprawdę nie wnosi nic do lektury.
0 comments:
Post a Comment