Tuesday, June 14, 2011

"Trojka", czyli najdziwniejsza książka jaką kiedykolwiek czytałam.

Uczta Wyobraźni to jedna z najciekawszych książkowych serii, które ukazują się na polskim rynku wydawniczym. Wszystkie tytuły które są w niej wydawane, cechuje niesamowita inwencja autorów i niepospolitość. Reguła ta została zachowana także przy wyborze Trojki autorstwa Stepana Chapmana. Pisarz nie jest zbyt rozpoznawalny, ale nie przeszkodziło mu to w uzyskaniu  nagrody P. K. Dick Award.

Na wstępie należy podkreślić, że nie jest to tytuł łatwy w odbiorze. Ogromna liczba symboli, szybko zmieniające się scenerie oraz ciągła niepewność odnośnie tego, co właściwie się dzieje w książce, mogą zniechęcić niedoświadczonego czytelnika. Historia trójki nieszablonowych postaci, wędrujących przez bezkresną pustynię i nie mogących umrzeć, to lektura wymagająca skupienia, a jej zrozumienie przychodzi dopiero po kilkukrotnym przeczytaniu całości. „Trojka” wymaga koncentracji i z pewnością nie nadaje się do czytania w tramwaju, albo robienia długich przerw w lekturze. Jednakże wyobraźnia autora i jego surrealistyczne wizje sowicie wynagradzają trud poświęcony w jak najpełniejszy odbiór książki.

Stara Meksykanka, zautomatyzowany, myślący Jeep oraz brontozaur wędrują poprzez bezkresną pustkę, próbując odnaleźć sens ich bytności. Żadne z nich nie pamięta kim dokładnie jest, na dodatek często mają do czynienia z zamianą ciał między sobą. Niestałość i ciągła niepewność przytłacza ich i doprowadza do szaleństwa. Może to także doprowadzić do rozpaczy czytelnika, bo w powieści zmienia się wszystko – otoczenie, ciała bohaterów i opowiadanie o nich wizje o przeszłości i tym, kim kiedyś byli. 

Najmocniejszą stroną Trojki są wizje różnych światów – Stepan Chapman ma ogromną inwencję twórczą i łamie wszelkie możliwe literackie reguły i konwenanse. Sugestywne wizje światów przyszłości, od zamrażania żołnierzy, po nowoczesne społeczeństwo wzorowane na państwie Azteków czy też schyłek ludzkości to tylko część książki. A gdy wydaje się nam, że zaczynamy rozumieć o co chodzi w tych onirycznych wizjach i zaskakujących opowieściach, autor dokonuje przewrotu i dokłada kolejne elementy. Koniec lektury wydaje się być jednak lekko wymuszony, tak jakby autor przypomniał sobie, że powinien już powoli zmierzać ku ostatniej stronie i szukał w miarę satysfakcjonującego zakończenia. Niemniej, to tytuł, do którego można wracać wielokrotnie i za każdym razem odkrywać coś nowego.

Wydawnictwo MAG ponownie nie zawiodło jeśli chodzi zarówno o dobór ilustracji na okładkę jak i stronę redakcyjną. Wybór takiego ambitnego i szalonego tytułu to duże wyzwanie i trzeba pochwalić próby dostarczania polskiemu czytelnikowi ciekawych, oferujących niekonwencjonalne podejście do powieści tytułów. Polecam ją każdemu, kto poszukuje czytelniczego wyzwania i ma ochotę na swoisty eksperyment literacki.


0 comments:

Post a Comment